-Chyba musimy już wracać- powiedział przygryzając nerwowo dolną wargę
-No widzisz a było już tak fajnie- powiedziała Casidy spuszczając głowę
-Co?
-Nic.
-Spoko- Ross się uśmiechnął i spojrzał na Casidy, a potem ruszyli w stronę hotelu. Oboje prawie nie odzywali się całą drogę. Gdy dotarli na miejsce przebrali się w suche rzeczy. Już o 15.00 byli w klubie by zrobić próbę generalną. Casidy uwielbiała słuchać i patrzeć jak jej idole spełniają marzenia i kochają to co robią. Gdy wszyscy byli już gotowi by wejść na scenę stanęli przy wejściu za kulisy i starali się opanować stres. Jako pierwszy na scenę wbiegł Rocky i zaczął grać na gitarze gdy Ross wychodził Casidy zatrzymała go
-Ross!
-Tak?-
Ross odwrócił się i spojrzał na Casidy
-Zatańcz
w połowie tak dobrze, jak rano w deszczu to powalisz wszystkich- powiedziała
dziewczyna uśmiechając się do przyjaciela który odwdzięczył się tym samym i
wyszedł na scenę. Po dwóch godzinach fantastycznego koncertu, który Casidy cały
nagrała, nadszedł czas na zejście ze sceny. Cały zespół był zmęczony, ale
zachwycony widownią. Rydel prawie się popłakała gdy polscy R5 family wyciągnęli kartki z napisem "We love the way Rydel love us" podczas jej piosenki
"love me like that". Gdy R5 poszli rozdawać autografy, Casidy
postanowiła przed wyjazdem z kraju pożegnać się jeszcze z mamą. Wyszła z
budynku i pojechała do niej taksówką.
-Hej
mamo! Przyszłam się pożegnać- powiedziała dziewczyna wchodząc do dawnego domu
-Już
jedziecie do LA?- spytała mama gdy tyko zobaczyła córkę
-Za jakąś godzinę R5 po mnie tu przyjadą. Wrócimy do hotelu, spakujemy się i koniec moich
małych wakacji w Warszawie.
-Włącz mi
to nagranie z koncertu! Zobaczymy czy tak jak ci obiecali dali z siebie
wszystko- powiedziała mama szybko zmieniając temat by się nie popłakać.
Odwiesiła kurtkę córki do szafy i poszły razem do pokoju. Casidy odpaliła
laptopa i podłączyła kamerkę. Nagrane na niej miała nie tylko wideo z koncertu.
Były tam jeszcze filmy z samolotu jak śpiewali, jak smarowali śpiących
przyjaciół bitą śmietaną i oczywiście wielka bitwa w samolocie
-Powiedz
mi! Nadal tak szalejesz za nimi, a zwłaszcza za Rossem jak przed wypadkiem?-
zapytała zaciekawiona mama
-Za
Rossem? Kochałam ich wszystkich tak samo- powiedziała zdziwiona Casidy
-Nie
żartuj! Kochałaś go! Był twoim największym idolem z całej piątki
-Wiesz...
Ja już nie pamiętam jak to dokładnie było
-Powiedz
jak jest teraz!
-Sama nie
wiem.
-No mów!
-Dobra,
tylko nie mów tacie bo to nic takiego, a tata zacznie się od razu o mnie
martwić. Wiesz jaki on jest.
-Dobrze,
jeśli to naprawdę nic takiego to nic tacie nie powiem.
-Więc zaczęło się od tego że dziś w nocy nie mogłam spać. Poszłam na taras(...) więc
zabrałam go do tej cukierni, wiesz której i potem poszliśmy na spacer. Jak
byliśmy w parku zaczęło padać. Złapał mnie za rękę i zaczęliśmy tańczyć. Nawet
nie wiem kiedy stanęliśmy. Ross popatrzył mi głęboko w oczy i wtedy zadzwonił
Ratliff. Myślisz że gdyby Ratliff nie zadzwonił to Ross... Pocałowałby mnie?
-Myślę że
ważne jest to co ty czujesz
-Tyle że
ja nie wiem co czuję do Rossa, ale myślę że to była tylko chwila słabości z obu
stron. Ja i Ross jesteśmy przyjaciółmi i chyba niczego więcej nie chcę-
powiedziała Casidy i w tej samej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi
-To chyba
po mnie- powiedziała i poszła otworzyć. Za drzwiami stała Rydel
-Gotowa
do drogi? -spytała
-Jeszcze
pożegnam się z mamą- powiedziała Casidy i przytuliła mamę po raz ostatni przed
wyjazdem. Potem razem z Rydel pojechały do hotelu. Wszyscy szybko się spakowali
i wylecieli w stronę LA.
Świetny ♥
OdpowiedzUsuń