Casidy coraz bardziej zaczęło brakować przyjaciół. Chciała się z nimi spotkać ale nie chciała widzieć Nel. Pewnego dnia gdy dziewczyna wracała ze szkoły podjechał do niej czarny samochód.
-Jedziemy na kebaba do centrum. Jedziesz z nami?- zapytał kierowca
-Spoczko Riker i tak nie miałam nic lepszego do roboty- odpowiedziała i pojechała razem z Rocky'm Riker'em i Ell'em do galerii. Niestety gdy jechali dziewczyna dowiedziała się że reszta przyjaciół jest już na miejscu. Tak, przyjaciół i Nel. Nel była dla niej cały dzień tak miła i tak słodka na ten swój pusty sposób że Casidy była przekonana że ona coś planuje. Bała się że tak jak w szkole będzie chciała ją kompletnie zniszczyć ale jeszcze bardziej martwiła się o Ross'a z wiadomych powodów. Nel była jak zawsze w centrum uwagi. Casidy miała wrażenie że wszyscy starają się jej przypodobać. Szła obok przyjaciół nie odzywając się ani słowem i myśląc tylko o powrocie do domu. Brunetka i Ross non stop chodzili przytuleni do siebie i mówili sobie słodkie słówka. Nagle Ratliff szturchną Rydel łokciem
-Czemu my tego nie robimy?- powiedział wskazując Ness (jak sam ich nazwał) palcem
-Hmmm... Nie wiem... Może dlatego... że nie jesteśmy razem!- Rydel spojrzała z politowaniem na przyjaciela
-A no tak... Zapomniałem...-Wtedy chyba pierwszy raz od pojawienia się Nel Casidy zaczęła się śmiać ale ona postarała się to natychmiast zepsuć.
-Co tam u Mikey'a?- zapytała kierując złowieszczy uśmiech w stronę Casidy
-Nie wiem. Dawno... z nim nie rozmawiałam.- Nel spojrzała na nią drwiąco
-Aha- zaśmiała się
-Coś ci się nie podoba- zapytała wściekła Casidy
-To że jesteś fałszywa! Uczepiłaś się moich przyjaciół, a oni nie mogliby powiedzieć ci co naprawdę o tobie myślą bo od razu poleciałabyś do mediów i rozgadałabyś że Rossy cię rozjechał! Jesteś żałosna! Z czystej kultury powinnaś odpieprzyć się od nich, a nie łazić za nimi i się z nimi, jak ty to mówisz, "przyjaźnić"- po tych słowach Nel zapadła cisza. Wszyscy patrzyli zszokowani raz na Nel, raz na Casidy. Nagle Casidy wstała i odeszła od stolika. Gdy nikt z nich już jej nie widział, zaczęła biec. Usiadła na murku przy fontannach na placu w galerii. Kipiała z wściekłości. Miała wrażenie, że Nel przyjechała do Californii tylko po to by znów się na niej wyżywać. Siedziała tak zamyślona, że nie zauważyła, że Ratliff usiadł obok niej. Gdy go spostrzegła podskoczyła ze strachu.
-Boże typie, coś się tak przyczaił?
-Wyglądasz jakbyś planowała morderstwo.
-Bo przecież planuję...
-Aha.-zapadła krótka chwila ciszy.
-Jedziemy na kebaba do centrum. Jedziesz z nami?- zapytał kierowca
-Spoczko Riker i tak nie miałam nic lepszego do roboty- odpowiedziała i pojechała razem z Rocky'm Riker'em i Ell'em do galerii. Niestety gdy jechali dziewczyna dowiedziała się że reszta przyjaciół jest już na miejscu. Tak, przyjaciół i Nel. Nel była dla niej cały dzień tak miła i tak słodka na ten swój pusty sposób że Casidy była przekonana że ona coś planuje. Bała się że tak jak w szkole będzie chciała ją kompletnie zniszczyć ale jeszcze bardziej martwiła się o Ross'a z wiadomych powodów. Nel była jak zawsze w centrum uwagi. Casidy miała wrażenie że wszyscy starają się jej przypodobać. Szła obok przyjaciół nie odzywając się ani słowem i myśląc tylko o powrocie do domu. Brunetka i Ross non stop chodzili przytuleni do siebie i mówili sobie słodkie słówka. Nagle Ratliff szturchną Rydel łokciem
-Czemu my tego nie robimy?- powiedział wskazując Ness (jak sam ich nazwał) palcem
-Hmmm... Nie wiem... Może dlatego... że nie jesteśmy razem!- Rydel spojrzała z politowaniem na przyjaciela
-A no tak... Zapomniałem...-Wtedy chyba pierwszy raz od pojawienia się Nel Casidy zaczęła się śmiać ale ona postarała się to natychmiast zepsuć.
-Co tam u Mikey'a?- zapytała kierując złowieszczy uśmiech w stronę Casidy
-Nie wiem. Dawno... z nim nie rozmawiałam.- Nel spojrzała na nią drwiąco
-Aha- zaśmiała się
-Coś ci się nie podoba- zapytała wściekła Casidy
-To że jesteś fałszywa! Uczepiłaś się moich przyjaciół, a oni nie mogliby powiedzieć ci co naprawdę o tobie myślą bo od razu poleciałabyś do mediów i rozgadałabyś że Rossy cię rozjechał! Jesteś żałosna! Z czystej kultury powinnaś odpieprzyć się od nich, a nie łazić za nimi i się z nimi, jak ty to mówisz, "przyjaźnić"- po tych słowach Nel zapadła cisza. Wszyscy patrzyli zszokowani raz na Nel, raz na Casidy. Nagle Casidy wstała i odeszła od stolika. Gdy nikt z nich już jej nie widział, zaczęła biec. Usiadła na murku przy fontannach na placu w galerii. Kipiała z wściekłości. Miała wrażenie, że Nel przyjechała do Californii tylko po to by znów się na niej wyżywać. Siedziała tak zamyślona, że nie zauważyła, że Ratliff usiadł obok niej. Gdy go spostrzegła podskoczyła ze strachu.
-Boże typie, coś się tak przyczaił?
-Wyglądasz jakbyś planowała morderstwo.
-Bo przecież planuję...
-Aha.-zapadła krótka chwila ciszy.
Ratliff przytulił mocno Casidy i zaczął głaskać ją po głowie. Brzmi dziwnie ale dziewczyna poczuła się dużo raźniej. Mimo że zaciskała zęby z całej siły to poleciało jej kilka łez. Gdy tylko Ell zorientował się że dziewczyna płacze odsunął ją od siebie i trzymając ją za ramiona zapytał
-Płaczesz dlatego że ktoś powiedział ci kilka przykrych słów? To do ciebie niepodobne
-Nawet nie o to chodzi! Po prostu wszystko mi się wali i nie mogę tego zatrzymać
-Wybacz Riker'owi to co teraz powiem ok?
-Nie jestem pewna ale bratu zaufam- uśmiechnęła się nie pewnie
-Powiedział mi o tym co... Że Nel...
-Nie kończ. Riker nie powinien tego mówić, ale może i lepiej że wiesz.
-Nel to cebula!
-Hahaha ty jak zawsze szczery
-Taka jest prawda! No co, a może nie?
-Płaczesz dlatego że ktoś powiedział ci kilka przykrych słów? To do ciebie niepodobne
-Nawet nie o to chodzi! Po prostu wszystko mi się wali i nie mogę tego zatrzymać
-Wybacz Riker'owi to co teraz powiem ok?
-Nie jestem pewna ale bratu zaufam- uśmiechnęła się nie pewnie
-Powiedział mi o tym co... Że Nel...
-Nie kończ. Riker nie powinien tego mówić, ale może i lepiej że wiesz.
-Nel to cebula!
-Hahaha ty jak zawsze szczery
-Taka jest prawda! No co, a może nie?
*w tym samym czasie u Rossa i Nel*
-Co to miało być?- zapytał chłopak
-Wybacz mi! Ja... Miałam ci tego nie mówić ale...-wydukała ze łzami w oczach dziewczyna.
-Proszę! Tłumacz się! Słucham!
-Ja i Casidy znałyśmy się już dawno, w Polsce, chodziłyśmy do tej samej szkoły. Trochę się wtedy kłóciłyśmy ale nie aż tak jak ci się wydaje, a ostatnio Casidy mówiła... Że za wszelką cenę poróżni mnie i ciebie, a ja... Po prostu nie chciałam cię stracić Ross!- wyjąkała dziewczyna patrząc na blondyna przepraszającymi oczami
-Nel, Casidy to moja przyjaciółka i nie sądzę...
-Wiedziałam- przerwała mu brunetka udając wściekłą i załamaną- wiedziałam że mi nie uwierzysz! Tacy już są faceci! Pewnie ci się podoba i tylko czekasz na okazję by mnie zostawić, taką jak teraz.
-Przestań wiesz że cię kocham mała!
-Nie jestem taka pewna!
-Casidy nic dla mnie nie znaczy! Gdy tylko powie ci jeszcze coś przykrego to ja z nią porozmawiam. Dobrze? Wybaczysz mi?
-Nie umiem się na ciebie gniewać kochanie.
-Co to miało być?- zapytał chłopak
-Wybacz mi! Ja... Miałam ci tego nie mówić ale...-wydukała ze łzami w oczach dziewczyna.
-Proszę! Tłumacz się! Słucham!
-Ja i Casidy znałyśmy się już dawno, w Polsce, chodziłyśmy do tej samej szkoły. Trochę się wtedy kłóciłyśmy ale nie aż tak jak ci się wydaje, a ostatnio Casidy mówiła... Że za wszelką cenę poróżni mnie i ciebie, a ja... Po prostu nie chciałam cię stracić Ross!- wyjąkała dziewczyna patrząc na blondyna przepraszającymi oczami
-Nel, Casidy to moja przyjaciółka i nie sądzę...
-Wiedziałam- przerwała mu brunetka udając wściekłą i załamaną- wiedziałam że mi nie uwierzysz! Tacy już są faceci! Pewnie ci się podoba i tylko czekasz na okazję by mnie zostawić, taką jak teraz.
-Przestań wiesz że cię kocham mała!
-Nie jestem taka pewna!
-Casidy nic dla mnie nie znaczy! Gdy tylko powie ci jeszcze coś przykrego to ja z nią porozmawiam. Dobrze? Wybaczysz mi?
-Nie umiem się na ciebie gniewać kochanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz