-Szczerze? Spodziewałem się- powiedział Riker i rozłożył się wygodnie- Słucham. Chcę znać szczegóły.
-Poznałam ją już w gimnazjum w Polsce. Była wtedy miła i grzeczna. Wszyscy za nią latali i byli na każde jej skinienie. Miałam wtedy przyjaciela. Byliśmy nierozłączni. Nawet mieszkaliśmy na przeciwko siebie w jednej klatce. Był moim wymarzonym starszym bratem, którego nigdy wcześniej nie miałam. Pewnego dnia powiedział mi że podoba mu się Nel. Pomagałam mu w miarę sił ją "poderwać". W końcu się udało. Mikey zaprosił ją na randkę, a ona się zgodziła. Cieszyłam się razem z nim. Mówił, że ona tylko mu się podoba, ale ja widziałam że był w niej szaleńczo zakochany. Więc po tym spotkaniu z Nel zachowywał się bardzo... Inaczej. Był strasznie chamski i ciągle kierował w moją stronę uszczypliwe uwagi. Znaczy... My zawsze rzucaliśmy w siebie uszczypliwymi uwagami ale to w żartach, a on zachowywał się poważnie. Był na mnie zły. Nie wiedziałam za co i... Nigdy nie widziałam go tak wkurzonego. W końcu przestał odbieraspaćlefon, rozmawiać ze mną w szkole, w domu, na dworze, unikał mnie i nawet nie otwierał mi drzwi kiedy do niego przyszłam. Momentalnie zerwał kontakt. Starałam sobie tłumaczyć że nie ma czasu, ale... i tak wiedziałam że to nie prawda. Zaczął kręcić się z Nel i jej świtą. Chyba właśnie wtedy Nel stała się taka... Pusta. Nie wiem, może na was nie zrobiła takiego wrażenia ale... Wkrótce zaczęła coraz częściej mnie obrażać, obgadywać, głównie z Mikey'em. Nawet nie wiesz jak trudno było mi znośić to jak się ze mnie śmieją.
-Myślałem że tylko ja to widzę...- przerwał jej Riker- Ross jest w nią wpatrzony jak w obrazek.
-Najbardziej wkurza mnie to- powiedziała spuszczając wzrok- że historia się powtarza
-No coś ty- uśmiechnął się blondyn- Ross cię nie opuści, a gdyby nawet spróbował to ja go natychmiast z ciągnę na ziemię.
-Słuchaj! Nawet nie o to chodzi. Nel... Ona...
-Czy ten przyjaciel... Rozmawialiście jeszcze kiedyś? Pogodziliście się?
-Nie. Od rozstania z nim do przeprowadzki byłam sama. Pewnie nawet nie zauważył że wyjechałam na drugi koniec świata...- odpowiedziała Casidy patrząc na przyjaciela smutnym wzrokiem
-Szkoda. Byłoby mi łatwiej cię pocieszyć- zażartował chłopak lecz gdy zobaczył że Casidy się nie uśmiecha szybko zamilkł
-Porozmawiaj z Rossem! Przecież się przyjaźnicie. Myślisz że on uwierzy jakiejś pustej barbie czy...- zaczął Riker ale dziewczyna nie pozwoliła mu dokończyć
-Nie! Na filmach to zawsze się źle kończy! ...a poza tym to on, jak sam mówiłeś, świata poza nią nie widzi. Nie to się nie uda.- uniosła się dziewczyna.
-Dobra, to ja z nim pogadam.
-Wykluczone!-podniosła głos- jeszcze tego brakuje żebyście wy się pokłócili!- powiedziała z sarkazmem
-Poznałam ją już w gimnazjum w Polsce. Była wtedy miła i grzeczna. Wszyscy za nią latali i byli na każde jej skinienie. Miałam wtedy przyjaciela. Byliśmy nierozłączni. Nawet mieszkaliśmy na przeciwko siebie w jednej klatce. Był moim wymarzonym starszym bratem, którego nigdy wcześniej nie miałam. Pewnego dnia powiedział mi że podoba mu się Nel. Pomagałam mu w miarę sił ją "poderwać". W końcu się udało. Mikey zaprosił ją na randkę, a ona się zgodziła. Cieszyłam się razem z nim. Mówił, że ona tylko mu się podoba, ale ja widziałam że był w niej szaleńczo zakochany. Więc po tym spotkaniu z Nel zachowywał się bardzo... Inaczej. Był strasznie chamski i ciągle kierował w moją stronę uszczypliwe uwagi. Znaczy... My zawsze rzucaliśmy w siebie uszczypliwymi uwagami ale to w żartach, a on zachowywał się poważnie. Był na mnie zły. Nie wiedziałam za co i... Nigdy nie widziałam go tak wkurzonego. W końcu przestał odbieraspaćlefon, rozmawiać ze mną w szkole, w domu, na dworze, unikał mnie i nawet nie otwierał mi drzwi kiedy do niego przyszłam. Momentalnie zerwał kontakt. Starałam sobie tłumaczyć że nie ma czasu, ale... i tak wiedziałam że to nie prawda. Zaczął kręcić się z Nel i jej świtą. Chyba właśnie wtedy Nel stała się taka... Pusta. Nie wiem, może na was nie zrobiła takiego wrażenia ale... Wkrótce zaczęła coraz częściej mnie obrażać, obgadywać, głównie z Mikey'em. Nawet nie wiesz jak trudno było mi znośić to jak się ze mnie śmieją.
-Myślałem że tylko ja to widzę...- przerwał jej Riker- Ross jest w nią wpatrzony jak w obrazek.
-Najbardziej wkurza mnie to- powiedziała spuszczając wzrok- że historia się powtarza
-No coś ty- uśmiechnął się blondyn- Ross cię nie opuści, a gdyby nawet spróbował to ja go natychmiast z ciągnę na ziemię.
-Słuchaj! Nawet nie o to chodzi. Nel... Ona...
-Czy ten przyjaciel... Rozmawialiście jeszcze kiedyś? Pogodziliście się?
-Nie. Od rozstania z nim do przeprowadzki byłam sama. Pewnie nawet nie zauważył że wyjechałam na drugi koniec świata...- odpowiedziała Casidy patrząc na przyjaciela smutnym wzrokiem
-Szkoda. Byłoby mi łatwiej cię pocieszyć- zażartował chłopak lecz gdy zobaczył że Casidy się nie uśmiecha szybko zamilkł
-Porozmawiaj z Rossem! Przecież się przyjaźnicie. Myślisz że on uwierzy jakiejś pustej barbie czy...- zaczął Riker ale dziewczyna nie pozwoliła mu dokończyć
-Nie! Na filmach to zawsze się źle kończy! ...a poza tym to on, jak sam mówiłeś, świata poza nią nie widzi. Nie to się nie uda.- uniosła się dziewczyna.
-Dobra, to ja z nim pogadam.
-Wykluczone!-podniosła głos- jeszcze tego brakuje żebyście wy się pokłócili!- powiedziała z sarkazmem
-Ale...
-Proszę.
-Dobra, ugh niech ci będzie
-Sama z nim pogadam... Wkrótce...- Casidy i Riker rozmawiali do wieczora. W końcu rodzeństwo zaczęło do niego wydzwaniać więc postanowił iść do domu. Dziewczyna odprowadziła go do drzwi i jeszcze raz poprosiła żeby nie rozmawiał z Ross'em o Nel i Mikey'u. Zaraz po wyjściu Rikera z domu wrócił jej tata. Mimo że dziewczyna nie była chętna opowiedzieć mu o zdarzeniach dzisiejszego dnia to w końcu i tak mu powiedziała.
-Mama dzwoniła- powiedział ojciec po chwili- mówiła że jest jakaś niespodzianka. Nic mi nie chciała powiedzieć. Mówiła że wkrótce się przekonasz i mówiła jeszcze coś o wakacjach.
-Na wakacje jedziemy z mamą? Może po prostu do Polski, ale nie robiłaby z tego aż takiej tajemnicy...
-Nie wiem... Naprawdę nie chciała mi powiedzieć
-Ja tylko głośno myślę... Który dzisiaj mamy?
-22 maja.
-Więc tylko- spojrzała na kalendarz- 33 dni do wakacji!
-...i 46 do twoich urodzin- dodał po chwili drapiąc się po czole
-Wiesz o czym marzę prawda...
-Tak, tak chciałaś iść na koncert jakiegoś tak zespołu... Jak on miał...?
-R5 tato, R5. Byłam na ich koncercie i przejechali mnie autem. Teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Pamiętasz?
-To... O czym jeszcze w takim razie marzysz?
-Jesteś ojcem i nie wiesz?
-Wybacz...
-Tak serio to sama nie mam teraz pomysłu. Mam kilka marzeń, ale one nie są takie urodzinowe- po krótkiej rozmowie z tatą Casidy poszła się umyć i spać. Następnego dnia jakoś nie miała ochoty spotykać się z przyjaciółmi i przez kolejne dni też siedziała w domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz