niedziela, 24 sierpnia 2014

X

  Nadszedł dzień ostatniego koncertu R5 na Louder Tour. Rocky, Rydel, Riker, Ross i Ratliff od razu po tym wydarzeniu spakowali się i ruszyli w podróż prosto do LA. Uznali że im szybciej spotkają się z Casidy tym więcej spędzą z nią czasu. Na miejscu byli już o 5.00 rano. Z lotniska pojechali do domu, odłożyli bagaże i nawet się nie przebierając pojechali do Casidy. Pamiętali że tata dziewczyny zawsze chowa klucz pod doniczką i że wychodzi do pracy już o 4.00 więc Casidy na pewno jest sama w domu. Postanowili zrobić jej niespodziankę i po cichu weszli do domu. W całym domu było ciemno bo żaluzje były zaciągnięte. Nagle Rocky upadł na podłogę. Za nim stała Casidy z patelnią. Dziewczyna nie rozpoznała w nim swojego przyjaciela i pomyślała że ktoś włamał się do jej domu. Wszyscy patrzyli na Casidy jakby bali się że im zaraz też przydzwoni. Zapadła krótka chwila ciszy po czym wszyscy bez zadawania pytań dziewczynie podnieśli Rocky'ego i położyli na sofie. Po kilku minutach Rocky się obudził z wielkim guzem z tyłu głowy.
-Lepiej włączę światło zanim ktoś jeszcze ucierpi- powiedział Ratliff potykając się w drodze do włącznika. Potem Casidy zabrała ich na górę do swojego pokoju. R5 byli zszokowani gdy zobaczyli ilość plakatów z nimi na ścianach. Nad telewizorem, w ramce wisiały autografy które dostała na koncercie.
-No... Widzę mamy tych samych idoli- powiedział Riker patrząc na plakat z Rossem bez koszulki.
-Nie kłamałam że jestem fanką- powiedziała lekko zawstydzona Casidy
-Mamy pomysł! Chodźmy na plażę!- zaproponowała Rydel
-Tak teraz?- Spytał Rocky przykładając lód do głowy
-Nie. Może po 13.00...- powiedział Riker
-To o 13.00 przyjedźmy po Casidy i pojedziemy na plaże- powiedział Ross wpatrując się w plakaty. Nie siedzieli u Casidy długo. Wyszli już po 8.00, a o 13.00 byli znowu. Rydel weszła na górę po Casidy. Dziewczyna pakowała jeszcze ręcznik i krem z filtrem. Chwilę później obie zeszły na dół, wsiadły do samochodu i wszyscy pojechali na plażę. Gdy tylko dojechali wbiegli do wody i zaczęli się chlapać i podtapiać. Gdy dziewczyny wyszły na chwilę z wody by napić się coli, zaczęła biec do nich jakaś brunetka. Była bardzo ładna i szczupła. Gdy podbiegła bliżej Casidy wpadła w szok. Była to jej dawna znajoma, jeśli wroga można nazwać tylko znajomym. Casidy zamurowało delikatnie mówiąc.
-Rydel cześć!- przywitała się otwarcie ignorując Casidy
-Cześć Nel! Chciałam przedstawić ci Cassidy, ona też jest z Polski tak jak ty!- powiedziała Delly szczęśliwa ze spotkania.
-Poznałam już Nel- powiedziała oschle Casidy patrząc na Nel
-Znamy się z Polski- dodała próbując nie wyrwać włosów starej dobrej przyjaciółce
-Nic się nie zmieniłaś kochana, te same piękne włosy, piękne oczy...- powiedziała brunetka, tak cukierkowo i miło, że Casidy myślała że zwymiotuje do pobliskiej doniczki.
-Znacie się? Jaki ten świat mały- powiedziała Rydel po czym zawołała chłopaków, którzy szybko wyszli z wody by przywitać się z przyjaciółką.
-Nel! Tak dawno cię nie widziałem! Nawet nie wiesz jak tęskniłem!- zawołał Ross łapiąc Nel i okręcając ją w ramionach dookoła. Casidy skamieniała. Nie miała pojęcia co jest grane.
-A no tak, zapomniałabym- zaczęła brunetka kiedy Ross tylko wypuścił ją z ramion- Ross i ja jesteśmy razem- dokończyła kładąc rękę na ramieniu Rossa i uśmiechając się szyderczo do dziewczyny. Casidy miała ochotę udusić tę...
-Muszę już iść. Wybaczcie...- powiedziała Casidy na pożegnanie, nie mogła już znieść obecności "przyjaciółki".
-ale... czemu? Coś nie tak?- zapytał Riker patrząc podejrzliwym wzrokiem na Casidy
-Głowa mnie boli. To chyba od słońca. Tak, więc... Cześć!- Casidy odwróciła się i ruszyła pośpiesznym krokiem w stronę domu. W głowie miała tylko jedną myśl. Wciąż zadawała sobie pytanie ile kosztuje płatny zabójca? Tak poważnie to zastanawiała się dlaczego tak bardzo zdenerwowała ją myśl że Nel i Ross są parą. Przecież była pewna że NIC nie czuje do przyjaciela, więc dlaczego zareagowała tak gwałtownie? Ta myśl nie dawała jej spokoju. W końcu Ross to uroczy, przyjacielski, mądry, charyzmatyczny i atrakcyjny fizycznie PRZYJACIEL, a nie ma nic gorszego niż zakochać się w przyjacielu. Casidy uznała że zdenerwowało ją to tak tylko z tego powodu, że bardzo zależy jej na Rossie. Nigdy nie chciałaby żeby ktoś go zranił, a Nel postępowała tak bardzo często. Z rozmyśleń wybił ją tata którego minęła przy drzwiach do domu. Akurat wychodził do sklepu.
-Chcesz coś ze sklepu?- zapytał
-Nie, nic.- odpowiedziała
-Czemu nie jesteś z tym swoim zespołem?
-Długa historia, pełna zwrotów akcji i wątków miłosnych.- odpowiedziała wymijająco dziewczyna.
-Wątków miłosnych?- zapytał tata, ale Casidy tylko machnęła ręką i weszła do domu. Powędrowała schodami n górę i zamknęła się w pokoju. Włączyła komputer i weszła na Twittera. Nagle ktoś z nickiem "Kocham Rikera Lyncha" napisał do niej "co się stało że tak szybko uciekłaś?". Casidy nie wiedziała o co chodzi. W pewnym momencie drzwi do pokoju otworzyły się.
-Nie odpiszesz?- zapytał Riker który stał w progu
-Czy wy zawsze musicie się tu włamywać? To już dzisiaj drugi raz- spytała Casidy patrząc na blondyna z wyrzutem.
-Jestem tylko ja- powiedział wchodząc do pokoju
-Wejdź, skoro już wszedłeś i siadaj
-To jak?
-Co jak?
-Czemu tak szybko odeszłaś?
-Bardzo kreatywny nick.
-Co nie? Nie zmieniaj tematu!
-Nie zmieniam. Po prostu uważam że musiałeś długo myśleć nad nazwą- uśmiechnęła się sarkastycznie dziewczyna
-Myślałem całą drogę z plaży i wiem co kombinujesz.
-Co kombinuję?
-Nie możesz mi powiedzieć? Jeśli chodzi o TE kobiece sprawy...
-Riker!
-Sorry, ale mam siostrę i...- Riker nie mógł dokończyć bo Casidy przerwała mu śledztwo
-Chodzi o Nel!- krzyknęła gdyż dłużej nie mogła znieść przyjaciela

1 komentarz:

  1. Jak ty to robisz, że piszesz takie świetne rozdziały? ;-; ♥

    OdpowiedzUsuń