sobota, 13 września 2014

XIII

Po rozmowie z Casidy, Ratliff zadzwonił po Rydel, Rocky'ego i Riker'a, którzy szukali jeszcze dziewczyny. Chwilę później wszyscy już szli znaleźć Ross'a i brunetkę.
-Nie martw się Casidy! Ross nie jest głupi, pewnie już zerwał z Nel i nigdy więcej jej nie zobaczysz- pocieszała ją Rydel
-Blondyna ma rację! Niech spada i nie wraca!- dodał Ratliff klepiąc “kuzynkę” po ramieniu
-Może macie ra... -Casidy przerwała. Nagle zauważyła Ross'a i Nel. Para obejmowała się i całowała- albo wiecie co? Wrócę autobusem!- powiedziała patrząc z wyrzutem na Rossa.
-Casidy poczekaj! Pojedziemy autem, a niech zakochańce wrócą busem- powiedział Riker wyciągając kluczyki z kieszeni. Cała droga minęła błyskawicznie, bez prawie żadnych rozmów. To chyba dlatego, że nikt nie chciał źle mówić o Ross'ie, nikogo w tej chwili nie było stać na powiedzenie o nim niczego miłego. Za to na rozmowy na inny temat niż naiwność Ross'a nikt nie miał pomysłu gdyż nikt nie myślał o niczym innym. W końcu, gdy dotarli na miejsce pożegnali się jadziewczynigdy nic się nie stało. Casidy nie siedziała długo w domu. Parę minut po wejściu tata kazał jej pójść po zakupy. Szła strasznie zamyślona. Chyba nie trudno się domyśleć co chodziło jej po głowie. Nawet nie zauważyła kiedy minęła kilka najbliższych zakrętów. Nagle jakiś człowiek na motorze przejechał tak blisko niej, że aż się przewróciłaChłopak natychmiast zsiadł z motoru, zrzucił kask z głowy i podbiegł do dziewczyny. Casidy zobaczyła nad sobą niesamowicie przystojnego blondyna z włosami zaczesanymi do góry.
-Nic ci nie jest?- zapytał zdenerwowany
-N-nie... Nie pierwszy raz mnie ktoś przejechał.
-Na pewno? Może wezwać pomoc?
-Na pewno, jest okey.
-Przepraszam
-Nie no... Nic się nie stało.
-Jak masz na imię?
-Casidy
-Może cię gdzieś podwieźć Casidy
-Nie, dzięki. Muszę już iść
-Miło było na ciebie wpaść
-Ta haha narka
-Cześć
*W tym samym czasie w domu Lynchów*
Riker, Rocky, Ratliff i Rydel siedzieli na kanapie i grali na konsoli gdy nagle Ross wpadł do domu. Trzasnął drzwiami i zasłonił reszcie telewizor. Widać było po nim, że jest naprawdę wściekły.
-Co to miało być?!- Wykrzyczał na cały dom
-Moglibyśmy zapytać cię o to samo "Rossy"- powiedział Riker patrząc z wyrzutem na młodszego brata.
-Zostawiliście nas w galerii! To miał być jakiś żart? Nie był śmieszny!- kontynuował Ross nie zwracając uwagi na to że Riker jest tak wkurzony że bardziej już chyba nie można.
-Co się z tobą dzieje?- Zmartwiła się Rydel, a Ross tylko przewrócił oczami
-Ja ją kocham!
-Ta laska owinęła sobie ciebie wokół palca! Zrozum to w końcu tępaku!- Krzyczał Riker
-Nel dzisiaj przez was płakała! Przez was i Casidy!
-Boże Ross! Błagam opamiętaj się! Nel robi z tobą to co chce!- Prosiła Rydel prawie ze łzami w oczach
-Zamknij się!- Wydarł się Ross. Rydel wstała z miejsca i pobiegła schodami na górę by nie wybuchnąć płaczem. Chłopcy kłócili się jeszcze długo, aż w końcu Ross wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
*Następnego dnia rano u Casidy*
Casidy jak co dziań wyszła do szkoły. Zaczynała dwoma wfami, a następną miała godzinę wychowawczą.
-Chciałem poinformować was, że od dziś będziecie mieli nowego kolegę w klasie- Mówił wychowawca- Gavin! Zapraszam!- Do klasy wszedł wysoki blondyn. Casidy szybko rozpoznała w nim swojego znajomego, poznanego wczoraj w drodze do sklepu. Chłopak uśmiechnął się do niej, a gdy wychowawca kazał mu zająć miejsce usiadł obok niej
-Co tu robisz?- zapytała go dziewczyna
-Nie widać? Od dziś chodzę do tej klasy. Niedawno się tu przeprowadziłem
-Skąd jesteś?
-Tennessee.
-Ja też się niedawno tu przeprowadziłam. Wcześniej mieszkałam w Polsce.
-Czy ja państwu nie przeszkadzam?- zapytał wychowawca przerywając rozmowę. 
Po szkole chłopak zabrał Casidy na przejażdżkę. Niby miał ją tylko odwieźć do domu ale dziewczyna jakoś nie miała ochoty wchodzić do pokoju w którym było tyle zdjęć Rossa, na którego była wciąż strasznie zła, a i tak nie wiedziała jeszcze o kłótni z rodzeństwem. Nagle chłopak zatrzymał się, zszedł z motoru i kazał to samo zrobić dziewczynie.
-Wiem że mieszkasz tu dłużej niż ja, ale... Chcę ci coś pokazać- to powiedziawszy chwycił dziewczynę za rękę i pociągnął w stronę lasu. Szedł szybko ciągnąc zdziwioną Casidy za sobą. Dziewczyna nie zadawała mu pytań. W końcu doszli nad staw. Był otoczony drzewami i rosły w nim lilie wodne. Chłopak usiadł na trawie i dał znak dziewczynie by usiadła obok niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz