Nagle dziewczyny usłyszały dźwięk
samochodu Riker'a. Cassidy musiała dodać otuchy Nessie bo ta
potwornie stresowała się randką
-Co ja mam mówić? Co jak nie będziemy
mieli o czym gadać? -pytała Vanessa -Cass! Ręce mi się znowu
trzęsą. Strasznie się denerwuję!
-To się nie denerwuj Nessa! Będzie
dobrze! Riker to wspaniały chłopak i na pewno będziecie się
świetnie bawić! -Mówiła dziewczyna i przytuliła mocno swoją
kuzynkę. Blondyn chyba też musiał się chwilę odstresować bo do
drzwi zadzwonił dopiero po dłuższej chwili.
-Oho! Gwiazdor przyszedł. -powiedziała
Cassidy słysząc dzwonek
-Ja... Nie dam rady... Powiedz, że
jestem chora, wyjechałam, nie żyję!
-Weź się w garść do cholery! Co ty
masz kryzys wieku dojrzewania?
-Cass ja... -Nessa musiała przerwać
zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć bo dziewczyna wypchnęła ją
za drzwi tak, że ta wpadła na blondyna.
-Ślicznie wyglądasz Nessa. -pochwalił
dziewczynę po chwili
-Dziękówa! -Wyrzuciła dziewczyna
zapominając, że jest ze swoim możliwym chłopakiem, a nie z
kuzynką lub kumplami i od razu ugryzła się w język. Riker się
uśmiechnął co dodało jej trochę odwagi i zabrał ją do auta. W
samochodzie panowała bardzo niezręczna cisza. Słychać było tylko
dźwięk silnika i grające radio. Nagle Vanessa zawołała
-Ojejku możesz podgłośnić? Kocham
tę piosenkę! -na co Riker się w duchu zarumienił bo w całym
samochodzie słychać było „Smile”. Po chwili dziewczyna
poczerwieniała bo poznała głos przyjaciela w piosence. Blondyn
chyba to zauważył bo zaczął się śmiać i po chwili Nessa
również, a potem oboje śpiewali ”I
wanna make you smile, oh, oh I wanna see you smile I wanna see you
smile”.
-Może
przed karaoke zabiorę cię na lody. Co ty na to? -zaproponował po
czym skręcił w stronę najlepszej, choć mało popularnej lodziarni
w mieście. Co prawda nie było tak za dużego wyboru, ale za to
lody były tam po prostu boskie. Gdy stamtąd wyszli Riker złapał
Nessę w biodrach i posadził na masce auta jak na filmach i sam też
usiadł bardzo blisko niej. Chwila ta upłynęła szybko bo moment
później lodów już nie było więc wsiedli do samochodu i
pojechali prosto do klubu karaoke.
*W
tym samym czasie u Cassidy*
Gdy
Nessa wyszła na randkę z Riker'em Cassidy nie miała co ze sobą
zrobić. Chciała zadzwonić do Gavin'a albo kogoś z R5, ale szybko
przeszła jej na to ochota. Myślała o tym by obejrzeć kolejny
odcinek serialu, który przerwała jej Nessa, ale również się
rozmyśliła. Rzuciła się bezwładnie na kanapę i pomyślała, że
może za chwilę uśnie z nudów i jakoś minie czas. Nagle ktoś
zadzwonił do drzwi. Pierwsze co przeszło jej przez myśl to to, że
randka się nie udała, ale i tak szybko podeszła do drzwi i
natychmiast je otworzyła. Ku jej zdziwieniu za drzwiami stała Nel.
Chamsko weszła bez słowa do domu, rozejrzała się, a potem
spojrzała na oszołomioną dziewczynę z wyrzutem.
-Gdzie
jest Ross? -zapytała z pogardą w głosie. Nie ma chyba drugiej tak
wypełnionej żółcią dziewczyny jak ona.
-Nie
wiem. Co się stało? -zapytała udając przejętą
-Nie
twoja sprawa! Skoro go tu nie ma to zejdź mi z drogi! Wychodzę!
-I
chwała za to bogu! -powiedziała do siebie Cassidy unosząc głowę
w górę. No cóż... Przez chwilę nie było nudno... Oczywiście
domyślała się że Nel i Ross znowu się kłócą. Ta para ostatnio
robiła to coraz częściej. Zwykle chodziło albo o ciągłą
zazdrość brunetki, albo o to, że Ross znowu powiedział coś nie
tak, albo nie kupił jej nic kiedy tego chciała.
-Biedny
chłopaczyna. -powiedziała do siebie Cassidy i znowu rzuciła się
na kanapę. Zasnęła. Po chwili znowu ktoś dzwonił do drzwi.
Cassidy z niechęcią wstała i zaspana otworzyła. Ku jej zdziwieniu
za nimi stał Ross. Wyglądał na nieźle wkurzonego, ale i trochę
smutnego.
-Wejdź
skoro już wszedłeś. -powiedziała Cassidy próbując rozbawić
przyjaciela.
-Jest
ktoś w domu? -zapytał zdejmując buty
-Nie.
-Mogę
krzyczeć?
-Skoro...
musisz...
-Urgh
Nel! -warknął rzucając się na kanapę
-Jak
myślisz skąd wiedziałam? -Cass pytała go z politowaniem
-Wiem!
Kłócimy się! Ciągle! -mówił chowając twarz w dłoniach
-To
też, ale Nel była tu przed chwilą... Szukała cię... Krzyczała...
O co poszło tym razem?
-Ehh...
Chodziło o ciebie...
-Aha?
O co dokładnie?
-”Ross
masz się z nią nie spotykać!” „Ross spędzasz z nią za dużo
czasu!” „Ją kochasz bardziej Ross?”
-Ou...
Ona tak na poważnie? -spytała retorycznie Cass na co Ross znów
chował głowę w dłoniach. -Będzie dobrze Ross. -powiedziała po
czym przytuliła przyjaciela
-Wiem
że będzie... Bo ty tu jesteś... -po tych słowach Cass przytuliła
go jeszcze mocniej -Słuchaj... Nel... Ona... Ja jej nie kocham...
-Ross „zostawcie ją, kocham ją” Lynch właśnie mówi, że nie
kocha Nel? Cassidy spojrzała na niego z politowaniem myśląc, że
on tylko tak mówi i naprawdę jest tylko załamany całą sytuacją.
-Nie
myślisz tak Ross.
-Ja...
Kocham kogoś innego... Dlatego wiem, że Nel była tylko pomyłką...
-mówił, a Cassidy nie mogła uwierzyć w żadne jego słowo -Ja
kocham ciebie Cass... -nagle serce dziewczyny waliło jak młot.
-Cass! Cass! Cass! Cass obudź się -i wtedy wszystko znów było
realne. Cassidy obudziła się na kanapie w salonie. Obok niej
siedział Ross, który przed chwilą wszedł do domu bo gdy dzwonił,
nikt nie odbierał, a drzwi były otwarte.
-Ross?
Cześć! -odparła zaspanym głosem. Tak to był sen.
-Cześć
Cass! Sorki, że cię budzę
-Śniłeś
mi się -odparła po czym od razu ugryzła się w język.
-A
co ci się śniło? -i tego pytania bała się najbardziej
-Yyy
pokłóciłeś się z Nel. Tylko to.
-No...
Pokłóciłem.
-O
co tym razem poszło?
-Znowu
ubzdurała sobie, że mam inną. Tym razem nie Laurę, ale ciebie. -w
tym momencie serce dziewczyny waliło tak mocno jak we śnie, a
zresztą to wszystko było jak we śnie. Przez myśl szybko przeszedł
jej koniec snu. Nie wiedziała czy ma się bać czy cieszyć. W
końcu, kiedy jeszcze się nie przyjaźnili ona marzyła o tym by
Ross był kiedyś jej, ale co teraz? Nie ma nic gorszego niż
zakochać się w przyjacielu. Nawet jeśli z wzajemnością to
każdego cholernego dnia myślisz o tym co będzie jeśli się
rozstaniecie? Czy będziecie umieli nadal się przyjaźnić? Ross
nagle otworzył usta. Czy on to powie? Czy powie że ją kocha? -Cass
ja... -Wszystko jak we śnie -Ja naprawdę kocham Nel, nie mogę bez
niej żyć. -No... Prawie jak we śnie. Cassidy przełknęła z ulgą
ślinę, ale nie dała nic po sobie poznać. Serce powoli zaczynało
bić normalnie.
-Nie
martw się Ross! Wszystko się jakoś ułoży. Będzie dobrze!
-mówiła tonem opiekuńczej matki
-Wiem,
że będzie bo ty tu jesteś. Naprawdę nie wiem co bym bez ciebie
zrobił. Przecież z braćmi o takich sprawach nie pogadam, a
Rydel... Jakoś ciężko by mi się z nią o tym gadało. Zawsze to
ona zwierzała się mi. To znaczy z wyjątkiem tej sprawy z
Ratliff'em. -Cassidy tak bardzo chciała powiedzieć mu, że Nel nie
jest jego warta. Tak bardzo chciała mu ją odradzić, ale wiedziała,
że nie może mu tego zrobić, a i tak by nie wziął sobie tej rady
do serca.
Dość
długo rozmawiali z Ross'em, aż w końcu zadzwoniła do niego Rydel.
Pytała gdzie jest i czy wszystko u niego w porządku bo dość
długo nie wracał do domu. Ross uspokoił ją i wspólnie z Cassidy
postanowili pojechać do domu Lynchów i spędzić wspólnie czas.
Gdy dotarli na miejsce wszyscy, rzecz jasna poza Riker'em i Nessą
usiedli w salonie i myśleli co by tu porobić. Ktoś zaproponował
by obejrzeć jakiś film, ale ten pomysł nie przeszedł nawet
castingu bo wszyscy uznali, że to im się szybko znudzi. W końcu
ktoś wpadł na to, żeby pograć w butelkę. No i mamy finalistę!
Rocky wziął jakąś butelkę po coli z kuchni i zakręcił
pierwszy. Wypadło na Rydel
-Pytanie!
-zawołała z perfidnym uśmiechem jakby chciała zrobić tym na
złość braciom. Niestety Cassidy była świetna w wymyślaniu
strasznych pytań
-Czy
jest ktoś kto ci się podoba? -niby pytanie samo w sobie nie było
okrutne, ale zważając na okoliczności było najgorszym z możliwych
lecz niestety nie było do końca przemyślane
-Tak
jest ktoś! -odparła znowu z tym samym uśmiechem. Cassidy chciała
zapytać „KTO ci się podoba?”, a tak to uzyskała prostą
odpowiedź, która prawie nic nie zdradzała. Delly kręci i wypada
Rocky
-Wyzwanie!
-Taka
mała zemsta dla Cass i zarówno wyzwanie dla ciebie. Niech nasza
droga przyjaciółka wrzuci ci kostkę lodu w bokserki! -takiego
wyzwania nikt się po Rydel nie spodziewał. Ross przyniósł kostki
lodu z lodówki i Cassidy wzięła jedną do rąk na co Rocky z
uśmiechem przez zdenerwowanie przymknął oczy. Cassidy zrobiła to.
Rocky na przemian krzyczał z zimna i się śmiał. To było piękne.
Rocky kręci, a butelka zatrzymuje się na Ratliff'ie
-Wyzwanie!
-Pocałuj
Rydel! -Biedny, nieświadom niczego Rocky, ale na przyszłość
trzeba się jaśniej wyrażać! Ratliff wziął rękę Rydel i ją
pocałował. To wyglądało słodko, ale chyba nie dla Rocky'ego
który poczerwieniał ze złości. Około 23.00 Riker i Vanessa
wrócili z randki. Po ich minach możnabyło łatwo wywnioskować, że
świetnie się bawili. Ledwo zdążyli usiąść w kółku, a butelka
już skierowała się w stronę Rikera.
-Wyzwanie!
-odrzekł pewnie. Po chwili namysłu na osobności wyzwanie było już
ustalone.
-Masz
rozebrać się do samych bokserek, polać się zimną wodą i biegać
po ulicy śpiewając „Crazy4You” -powiedziała z uśmiechem
Vanessa. Riker posłusznie wszedł w samych bokserkach pod prysznic i
zlał się cały wodą. Gdy miał już wyjść na zewnątrz to wziął
Nessę na plecy i wybiegł z nią z domu śpiewając i powodując u
wszystkich atak śmiechu. Było to nawet poniekąd romantyczne. Riker
kręci i w końcu po raz pierwszy wypada na Cassidy.
-Niech
będzie wyzwanie
-Spędź
noc razem z Rossem na plaży! -palnął Rocky, ale na nieszczęście
wszyscy uznali to za świetny pomysł. Ross spakował dwa koce do
torby i razem z Cassidy wyszli na plażę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz