niedziela, 28 grudnia 2014

XVIII

Nagle dziewczyny usłyszały dźwięk samochodu Riker'a. Cassidy musiała dodać otuchy Nessie bo ta potwornie stresowała się randką
-Co ja mam mówić? Co jak nie będziemy mieli o czym gadać? -pytała Vanessa -Cass! Ręce mi się znowu trzęsą. Strasznie się denerwuję!
-To się nie denerwuj Nessa! Będzie dobrze! Riker to wspaniały chłopak i na pewno będziecie się świetnie bawić! -Mówiła dziewczyna i przytuliła mocno swoją kuzynkę. Blondyn chyba też musiał się chwilę odstresować bo do drzwi zadzwonił dopiero po dłuższej chwili.
-Oho! Gwiazdor przyszedł. -powiedziała Cassidy słysząc dzwonek
-Ja... Nie dam rady... Powiedz, że jestem chora, wyjechałam, nie żyję!
-Weź się w garść do cholery! Co ty masz kryzys wieku dojrzewania?
-Cass ja... -Nessa musiała przerwać zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć bo dziewczyna wypchnęła ją za drzwi tak, że ta wpadła na blondyna.
-Ślicznie wyglądasz Nessa. -pochwalił dziewczynę po chwili
-Dziękówa! -Wyrzuciła dziewczyna zapominając, że jest ze swoim możliwym chłopakiem, a nie z kuzynką lub kumplami i od razu ugryzła się w język. Riker się uśmiechnął co dodało jej trochę odwagi i zabrał ją do auta. W samochodzie panowała bardzo niezręczna cisza. Słychać było tylko dźwięk silnika i grające radio. Nagle Vanessa zawołała
-Ojejku możesz podgłośnić? Kocham tę piosenkę! -na co Riker się w duchu zarumienił bo w całym samochodzie słychać było „Smile”. Po chwili dziewczyna poczerwieniała bo poznała głos przyjaciela w piosence. Blondyn chyba to zauważył bo zaczął się śmiać i po chwili Nessa również, a potem oboje śpiewali ”I wanna make you smile, oh, oh I wanna see you smile I wanna see you smile”.
-Może przed karaoke zabiorę cię na lody. Co ty na to? -zaproponował po czym skręcił w stronę najlepszej, choć mało popularnej lodziarni w mieście. Co prawda nie było tak za dużego wyboru, ale za to lody były tam po prostu boskie. Gdy stamtąd wyszli Riker złapał Nessę w biodrach i posadził na masce auta jak na filmach i sam też usiadł bardzo blisko niej. Chwila ta upłynęła szybko bo moment później lodów już nie było więc wsiedli do samochodu i pojechali prosto do klubu karaoke.
*W tym samym czasie u Cassidy*
Gdy Nessa wyszła na randkę z Riker'em Cassidy nie miała co ze sobą zrobić. Chciała zadzwonić do Gavin'a albo kogoś z R5, ale szybko przeszła jej na to ochota. Myślała o tym by obejrzeć kolejny odcinek serialu, który przerwała jej Nessa, ale również się rozmyśliła. Rzuciła się bezwładnie na kanapę i pomyślała, że może za chwilę uśnie z nudów i jakoś minie czas. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Pierwsze co przeszło jej przez myśl to to, że randka się nie udała, ale i tak szybko podeszła do drzwi i natychmiast je otworzyła. Ku jej zdziwieniu za drzwiami stała Nel. Chamsko weszła bez słowa do domu, rozejrzała się, a potem spojrzała na oszołomioną dziewczynę z wyrzutem.
-Gdzie jest Ross? -zapytała z pogardą w głosie. Nie ma chyba drugiej tak wypełnionej żółcią dziewczyny jak ona.
-Nie wiem. Co się stało? -zapytała udając przejętą
-Nie twoja sprawa! Skoro go tu nie ma to zejdź mi z drogi! Wychodzę!
-I chwała za to bogu! -powiedziała do siebie Cassidy unosząc głowę w górę. No cóż... Przez chwilę nie było nudno... Oczywiście domyślała się że Nel i Ross znowu się kłócą. Ta para ostatnio robiła to coraz częściej. Zwykle chodziło albo o ciągłą zazdrość brunetki, albo o to, że Ross znowu powiedział coś nie tak, albo nie kupił jej nic kiedy tego chciała.
-Biedny chłopaczyna. -powiedziała do siebie Cassidy i znowu rzuciła się na kanapę. Zasnęła. Po chwili znowu ktoś dzwonił do drzwi. Cassidy z niechęcią wstała i zaspana otworzyła. Ku jej zdziwieniu za nimi stał Ross. Wyglądał na nieźle wkurzonego, ale i trochę smutnego.
-Wejdź skoro już wszedłeś. -powiedziała Cassidy próbując rozbawić przyjaciela.
-Jest ktoś w domu? -zapytał zdejmując buty
-Nie.
-Mogę krzyczeć?
-Skoro... musisz...
-Urgh Nel! -warknął rzucając się na kanapę
-Jak myślisz skąd wiedziałam? -Cass pytała go z politowaniem
-Wiem! Kłócimy się! Ciągle! -mówił chowając twarz w dłoniach
-To też, ale Nel była tu przed chwilą... Szukała cię... Krzyczała... O co poszło tym razem?
-Ehh... Chodziło o ciebie...
-Aha? O co dokładnie?
-”Ross masz się z nią nie spotykać!” „Ross spędzasz z nią za dużo czasu!” „Ją kochasz bardziej Ross?”
-Ou... Ona tak na poważnie? -spytała retorycznie Cass na co Ross znów chował głowę w dłoniach. -Będzie dobrze Ross. -powiedziała po czym przytuliła przyjaciela
-Wiem że będzie... Bo ty tu jesteś... -po tych słowach Cass przytuliła go jeszcze mocniej -Słuchaj... Nel... Ona... Ja jej nie kocham... -Ross „zostawcie ją, kocham ją” Lynch właśnie mówi, że nie kocha Nel? Cassidy spojrzała na niego z politowaniem myśląc, że on tylko tak mówi i naprawdę jest tylko załamany całą sytuacją.
-Nie myślisz tak Ross.
-Ja... Kocham kogoś innego... Dlatego wiem, że Nel była tylko pomyłką... -mówił, a Cassidy nie mogła uwierzyć w żadne jego słowo -Ja kocham ciebie Cass... -nagle serce dziewczyny waliło jak młot. -Cass! Cass! Cass! Cass obudź się -i wtedy wszystko znów było realne. Cassidy obudziła się na kanapie w salonie. Obok niej siedział Ross, który przed chwilą wszedł do domu bo gdy dzwonił, nikt nie odbierał, a drzwi były otwarte.
-Ross? Cześć! -odparła zaspanym głosem. Tak to był sen.
-Cześć Cass! Sorki, że cię budzę
-Śniłeś mi się -odparła po czym od razu ugryzła się w język.
-A co ci się śniło? -i tego pytania bała się najbardziej
-Yyy pokłóciłeś się z Nel. Tylko to.
-No... Pokłóciłem.
-O co tym razem poszło?
-Znowu ubzdurała sobie, że mam inną. Tym razem nie Laurę, ale ciebie. -w tym momencie serce dziewczyny waliło tak mocno jak we śnie, a zresztą to wszystko było jak we śnie. Przez myśl szybko przeszedł jej koniec snu. Nie wiedziała czy ma się bać czy cieszyć. W końcu, kiedy jeszcze się nie przyjaźnili ona marzyła o tym by Ross był kiedyś jej, ale co teraz? Nie ma nic gorszego niż zakochać się w przyjacielu. Nawet jeśli z wzajemnością to każdego cholernego dnia myślisz o tym co będzie jeśli się rozstaniecie? Czy będziecie umieli nadal się przyjaźnić? Ross nagle otworzył usta. Czy on to powie? Czy powie że ją kocha? -Cass ja... -Wszystko jak we śnie -Ja naprawdę kocham Nel, nie mogę bez niej żyć. -No... Prawie jak we śnie. Cassidy przełknęła z ulgą ślinę, ale nie dała nic po sobie poznać. Serce powoli zaczynało bić normalnie.
-Nie martw się Ross! Wszystko się jakoś ułoży. Będzie dobrze! -mówiła tonem opiekuńczej matki
-Wiem, że będzie bo ty tu jesteś. Naprawdę nie wiem co bym bez ciebie zrobił. Przecież z braćmi o takich sprawach nie pogadam, a Rydel... Jakoś ciężko by mi się z nią o tym gadało. Zawsze to ona zwierzała się mi. To znaczy z wyjątkiem tej sprawy z Ratliff'em. -Cassidy tak bardzo chciała powiedzieć mu, że Nel nie jest jego warta. Tak bardzo chciała mu ją odradzić, ale wiedziała, że nie może mu tego zrobić, a i tak by nie wziął sobie tej rady do serca.
Dość długo rozmawiali z Ross'em, aż w końcu zadzwoniła do niego Rydel. Pytała gdzie jest i czy wszystko u niego w porządku bo dość długo nie wracał do domu. Ross uspokoił ją i wspólnie z Cassidy postanowili pojechać do domu Lynchów i spędzić wspólnie czas. Gdy dotarli na miejsce wszyscy, rzecz jasna poza Riker'em i Nessą usiedli w salonie i myśleli co by tu porobić. Ktoś zaproponował by obejrzeć jakiś film, ale ten pomysł nie przeszedł nawet castingu bo wszyscy uznali, że to im się szybko znudzi. W końcu ktoś wpadł na to, żeby pograć w butelkę. No i mamy finalistę! Rocky wziął jakąś butelkę po coli z kuchni i zakręcił pierwszy. Wypadło na Rydel
-Pytanie! -zawołała z perfidnym uśmiechem jakby chciała zrobić tym na złość braciom. Niestety Cassidy była świetna w wymyślaniu strasznych pytań
-Czy jest ktoś kto ci się podoba? -niby pytanie samo w sobie nie było okrutne, ale zważając na okoliczności było najgorszym z możliwych lecz niestety nie było do końca przemyślane
-Tak jest ktoś! -odparła znowu z tym samym uśmiechem. Cassidy chciała zapytać „KTO ci się podoba?”, a tak to uzyskała prostą odpowiedź, która prawie nic nie zdradzała. Delly kręci i wypada Rocky
-Wyzwanie!
-Taka mała zemsta dla Cass i zarówno wyzwanie dla ciebie. Niech nasza droga przyjaciółka wrzuci ci kostkę lodu w bokserki! -takiego wyzwania nikt się po Rydel nie spodziewał. Ross przyniósł kostki lodu z lodówki i Cassidy wzięła jedną do rąk na co Rocky z uśmiechem przez zdenerwowanie przymknął oczy. Cassidy zrobiła to. Rocky na przemian krzyczał z zimna i się śmiał. To było piękne. Rocky kręci, a butelka zatrzymuje się na Ratliff'ie
-Wyzwanie!
-Pocałuj Rydel! -Biedny, nieświadom niczego Rocky, ale na przyszłość trzeba się jaśniej wyrażać! Ratliff wziął rękę Rydel i ją pocałował. To wyglądało słodko, ale chyba nie dla Rocky'ego który poczerwieniał ze złości. Około 23.00 Riker i Vanessa wrócili z randki. Po ich minach możnabyło łatwo wywnioskować, że świetnie się bawili. Ledwo zdążyli usiąść w kółku, a butelka już skierowała się w stronę Rikera.
-Wyzwanie! -odrzekł pewnie. Po chwili namysłu na osobności wyzwanie było już ustalone.
-Masz rozebrać się do samych bokserek, polać się zimną wodą i biegać po ulicy śpiewając „Crazy4You” -powiedziała z uśmiechem Vanessa. Riker posłusznie wszedł w samych bokserkach pod prysznic i zlał się cały wodą. Gdy miał już wyjść na zewnątrz to wziął Nessę na plecy i wybiegł z nią z domu śpiewając i powodując u wszystkich atak śmiechu. Było to nawet poniekąd romantyczne. Riker kręci i w końcu po raz pierwszy wypada na Cassidy.
-Niech będzie wyzwanie


-Spędź noc razem z Rossem na plaży! -palnął Rocky, ale na nieszczęście wszyscy uznali to za świetny pomysł. Ross spakował dwa koce do torby i razem z Cassidy wyszli na plażę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz