Nie
było to daleko od domu Lynchów, a najlepsze było to, że w tamtej
części plaży prawie nigdy nikogo nie ma. Gdy
już dotarli zaczęli rozkładać koce. Nagle Ross schylił się po
coś do torby. Wyjął jakieś małe pudełeczko i rzucił je na koc.
Po chwili Cassidy zauważyła co to było, a mianowicie prezerwatywa.
Dziewczyna spojrzała na blondyna z przerażeniem i zdziwieniem. W
końcu chłopak odwrócił się do Cassidy i bez słowa,
nieoczekiwanie zdjął z siebie koszulkę i ją też rzucił na koc.
Dziewczyna zapytała z jeszcze większym przerażeniem niż
dotychczas
-Co ty do cholery wyprawiasz?! -na co
Ross uśmiechnął się cwaniacko i powiedział
-A co ty rozumiesz przez „spędzenie
razem nocy”? -po tych słowach złapał ją w talii i przysunął
do siebie po czym zaczął przybliżać usta do ust dziewczyny.
Cassidy oniemiała, próbowała się wyrwać, lecz bez silnie. Usta
Rossa były już centymetr, pół centymetra od jej ust, gdy nagle
Ross nie odsuwając się zaczął się śmiać. W końcu Cassidy
zrozumiała, że to wszystko było tylko głupim żartem i walnęła
Rossa z całej siły w ramie, po czym zaczęła się śmiać razem z
pół nagim przyjacielem. Ross nagle zaczął ją gonić po całej
plaży udając złego za uderzenie go. Na jej nieszczęście był
szybszy i znowu złapał ją w talii, tym razem od tyłu. Potem
owinął jej, ręce wokół brzucha i podniósł ją do góry.
Cassidy cały czas nie przestawała się śmiać do czasu kiedy
zauważyła, że blondyn niesie ją do morza z jasnym zamiarem.
-Nie Ross! Do wody nie! Proszę! Nie!
-protestowała szarpiąc się, ale na nic były jej starania. Blondyn
wskoczył razem z nią do morza. Dziewczyna na złość mu nie
wypływała spod wody by ten myślał, że coś się stało i
rzeczywiście tak było. Ross zaczął jej w panice szukać. Gdy
dziewczynie zaczęło brakować powietrza wynurzyła się z wody i
szybko pobiegła nad brzeg, a gdy Ross również się wynurzył
krzyknęła do niego
-No ile się będziesz jeszcze bawił?-
blondyn się odwrócił w stronę plaży i szybko zaczął znów
gonić Cassidy nie dając po sobie poznać tego, że naprawdę się o
nią bał. Po skończonej zabawie postanowili już się położyć,
jeszcze chwilę pogadać i iść już spać. Strzepnęli piach z
koców i się położyli. Wciąż byli jeszcze prawie cali mokrzy, a
wieczór był dość chłodny, jeden z chłodniejszych od miesięcy.
-Nie chcę narzekać, ale zimno mi...
-powiedziała Cassidy gdy Ross był już w pół śnie.
-Zdejmij te mokre ciuchy i włóż moją
bluzkę. -powiedział zdejmując nagle koszulkę i powodując tym
samym lekkie skrępowanie u dziewczyny. Nie da się ukryć, że Ross
był chłopakiem o niezwykle yyy... niezwykłej budowie ciała, a
Cassidy kiedyś śliniła się na jego widok. W końcu jednak wzięła
od blondyna koszulkę i się przebrała. Leżeli jeszcze chwilę i
rozmawiali, aż nagle dziewczyna spostrzegła, że blondyn ma sine
usta
-Chyba ci zimno prawda? -zapytała po
chwili
-Trochę... -odparł
-Mi trochę też...
-W sumie... Możemy spać ra... yy...
Na jednym kocu, a drugim się przykryjemy. -zaproponował niepewnie.
Cassidy trochę się speszyła, ale uznała, że to wcale nie jest
zły pomysł więc się zgodziła. W końcu byli najlepszymi
przyjaciółmi, więc spanie z nim to jak spanie z bratem. Bardzo
przystojnym i bardzo... bez koszulki bratem... Przynajmniej oboje tak
to sobie tłumaczyli. Gdy weszli pod koc Ross powiedział
-Przytul się, będzie nam cieplej. -i
nagle dziewczyna poczuła ucisk w brzuchu, ale zrobiła to co chciał
blondyn. Blond chłopaczyna zawsze był taki ciepły. Cassidy spała
wtulona w niego, a on całą noc nie puszczał jej z uścisku.
Z samego rana, gdy Ross i Cassidy
jeszcze spali cała ekipa przyszła na plażę by sprawdzić czy
wykonali swoje zadanie i spędzili całą noc na plaży. Nie trzeba
chyba mówić, że niemałe było ich zdziwienie gdy zobaczyli ich w
takiej... sytuacji... Rocky swoim tonem pedofila zaproponował by ich
nie budzić skoro tak sobie słodko śpią bo pewnie przeżyli noc
pełną wrażeń. Wszyscy zaczęli się po cichu śmiać, ale
wystarczająco głośno by obudzić Ross'a, który delikatnie obudził
Cassidy. Wtedy szybko odsunęli się od siebie i usiedli na kocu.
-No pięknie Rossy! -zaśmiał się Ell
-Czy ty przypadkiem nie masz dziewczyny mój drogi? -Ross chciał
zapytać go o to samo tylko w trochę innym kontekście, ale szybko
ugryzł się w język. Chłopak i Cassidy spojrzeli na siebie
porozumiewawczo i postanowili nie tłumaczyć się i trzymać
przyjaciół w niepewności. Z ich strony wyglądało to
jednoznacznie: Cass w koszulce Rossa, Ross bez żadnej koszulki,
oboje spali przytuleni do siebie, na plaży, po dwuznacznie brzmiącym
wyzwaniu... Trzymanie tak przyjaciół w niewiedzy musiało być
zabawne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz