środa, 4 marca 2015

XXI

  Gdy tylko Cassidy próbowała porozmawiać z tatą, on nie dawał jej dojść do słowa. Każdego dnia skutecznie wymigiwał się od rozmowy i wykręcał się pracą lub brakiem czasu nie dając Cassidy nawet wspomnieć o jakichkolwiek wakacjach i do tego jeszcze te całe urodziny... Krótko mówiąc dał jej jasno do zrozumienia, że nic z nich nie będzie. Nigdy wcześniej się tak nie zachowywał. Zawsze to mama odmawiała, a tata był od głupich i szalonych pomysłów.
Z samego rana tata Cassidy przyszedł do jej pokoju. Ponieważ dziewczyna jeszcze spała położył na jej stoliku urodzinowe śniadanie i kartkę z życzeniami, a potem musiał już wyjść do pracy. Parę minut później dziewczyna się obudziła. Zjadła naleśniki przygotowane przez tatę i wzięła do rąk komórkę. Dostała już miliony życzeń na facebook'u, ale oprócz tego miała jeszcze dwa sms'y i jedno nieodebrane połączenie od Gavin'a.

10000 lat Cass!!! Wszystkiego najlepszego!!! :) :D XD

Penie jeszcze śpisz, ale jak się obudzisz to oddzwoń! Wyskoczymy gdzieś i uczcimy ten wyjątkowy dzień!!! :)

-Halo
-Cześć Gavin, już wstałam. Przeczytałam sms'y dziękuję.
-To co? Idziemy gdzieś?
-Jasne! Tylko muszę się ubrać, uczesać, umyć...
-To jestem za dziesięć minut -rozłączył się.
-Frajer. -powiedziała do telefonu. Trudno w to uwierzyć, ale była gotowa już w 15 minut. Gdy sprzątała po śniadaniu do drzwi zapukał Gavin. Dziewczyna otworzyła je, spojrzała na chłopaka z poważną miną i dla żartu zamknęła je bez słowa, włożyła buty, pożegnała Nessę, która właśnie wstała i wspaniałomyślnie otworzyła drzwi. Trzeba przyznać, że ich przyjaźń była nie codzienna, ale i Cassidy nie była do końca przeciętną dziewczyną.
-To gdzie idziemy? -zapytała miło
-Nie wiem, gdzie chcesz?
-Może byśmy zostali, obejrzeli jakiś film?
-Nie! Wykluczone żebyś siedziała w domu w urodziny! -zaprotestował stanowczo Gavin -Co powiesz na kino? Chyba jest dzisiaj film z tym twoim Lynchem?
-No i tyle zostało z „gdzie chcesz”... Mam ten film od Rossa. Po co iść do kina?
-Czemu ty tak bardzo chcesz zostać w domu?
-Czemu ty tak bardzo nie chcesz? Po prostu uważam, że to nie jest specjalny dzień. To tylko kolejna rocznica przyjścia na świat jakiejś cioty.
-Co ci się nagle tak poglądy odmieniły? Jeszcze wczoraj byłaś gotowa zabić za przyjęcie urodzinowe, a teraz nawet do kina nie chcesz iść?
-Przepraszam Gavin... Jestem od rana jakaś poddenerwowana. Chyba właśnie chodzi o to przyjęcie. To pierwsze urodziny na których go nie będzie i do tego one są osiemnaste. Zachowuję się jak dziecko, wiem o tym. -po tych słowach Gavin tak jak zawsze kiedy mówił jej coś ważnego, próbował pocieszyć, uspokoić, żeby go nie pobiła, podszedł bardzo blisko, tak, że prawie twarze się stykały, przytulił tak, żeby nie mogła ani go odepchnąć, ani uderzyć i mówił spokojnym głosem.
-Lubisz kiedy gdzieś razem wychodzimy prawda?
-No, no lubię...
-Potraktuj to wyjście jak zwykły dzień! Nie chcesz iść do kina=nie idziemy do kina.
-Sprawdź o której grają ten film. -odparła ustępliwym głosem
-Za pół godziny. -odpowiedział po dłuższej chwili
-Hmm.. Dobra, ale kupisz mi colę i popcorn!
-Szantaż?
-Tak.
-Dobra.
-Dobra. -i ruszyli w stronę kina. Dotarli na miejsce pięć minut przed filmem, szybko kupili bilety, jedzenie i weszli do sali zanim jeszcze skończyły się reklamy. Film był o dziewczynie, która zakochuje się w swoim najlepszym przyjacielu, którego grał Ross i o tym, że w końcu ten chłopak zaufał jej na tyle, że powiedział jej o tym, że jest zakochany w jej najlepszej przyjaciółce. Dramat. Matko sałatko, dramat.
-Ross łamacz serc wszystkich nastolatek. -żartowała Cassidy po wyjściu z kina
-Twoje serce zdobył. -zaśmiał się Gavin osłaniając się przy tym ręką przewidując to, że Cassidy jak zwykle uderzy go w głowę, albo ramię, ale ona była bardziej cwana i walnęła go w brzuch i ten się skulił z bólu. Potem poszli na lody, a że było około 12.00. mieli przed sobą jeszcze cały dzień.
-Właśnie! Cass, widziałem w sklepie gazetę. -Wtrącił Gavin, gdy tylko zapadła chwila ciszy
-Brawo! Jestem dumna! -zaśmiała się Cassidy waląc sarkazmem
-Ta, ta, a więc na okładce był nagłówek...
-Aha.. -znów mu przerwała, ale on nie zważając na to kontynuował
-”Czy Ellington z zespołu R5 adoptował fankę?” Nie zastanawia cię to?
-Nie..? Kolejny nagłówek nie mający nic wspólnego z tym co w środku będący tylko chwytem marketingowym.
-Słuchaj dalej! Było tam zdjęcie, zdjęcie dobrze ci znanej dziewczyny, dziewczyny, która jakiś czas temu przeprowadziła się z Polski prosto do Californi
-Chodzi ci o Nel? -zapytała z jeszcze małą nutką nadziei w głosie
-Tak, tak -odparł sarkastycznie -No i przecież Nel i Ratliff udają, że są rodziną prawda? -po tych słowach dziewczyna zamarła
-Chodzi o mnie tak?
-Na to wygląda...
-Co konkretnie tam pisali? Jak to możliwe, że oni znają prawdę?
-Widziałem tylko okładkę, nic nie czytałem, ale tu zaraz jest kiosk. -powiedział chłopak wskazując głową w stronę sklepu. Poszli tam. Pierwsze o czym pomyślała Cassidy to, to że ktoś musiał donieść mediom. Na pewno nie był to nikt z R5. Ich i jej rodziny też można wykluczyć z kręgu podejrzanych, tak jak i zresztą Gavin'a. Kto mógł jeszcze wiedzieć? Chyba nikt... Trzeba więc wykluczyć donosiciela. Również od bardzo dawna nawet nie wspominali z R5 o kłamstwie sprzed miesięcy, więc skąd te ciołki o tym wiedzą?
-Cholera, jest! -krzyknęła dziewczyna widząc na wystawie sklepowej siebie na okładce nowego numeru „Tiger Beat”. Weszła jak burza do kiosku i kupiła gazetę zapominając o wzięciu reszty. Zaczęła nerwowo przerzucać każdą stronę gazety w poszukiwaniu tej cholernej dramy. Po chwili przed jej oczami pojawił się wielki nagłówek „Ellington Ratliff adoptował fankę”. Na tej stronie było pełno ich wspólnych zdjęć z instagrama. Zdrowa psychicznie osoba patrząc na nie, nie miałaby powodu by sądzić, że będący na nich ludzie nie są rodzeństwem. Nie było na nich nic, co wskazywałoby na to, że oboje kłamią. Cassidy bez słowa zaczęła czytać artykuł z przerażeniem w oczach.

Przed jednym z koncertów podczas Louder Tour podejrzewano, że owa dziewczyna jest partnerką Ellingtona lecz oni oszukali wszystkich mówiąc, że Cassidy jest tylko jego kuzynką. Nasze bardzo wiarygodne anonimowe źródło donosi, że w rzeczywistości była ona kiedyś fanką zespołu, mieszkała w Europie i co najważniejsze nie jest ona spokrewniona z żadnym członkiem R5. Kim więc jest enigmatyczna towarzyszka zespołu? Czyżby kryła się za tym głębsza historia?

-Kto im powiedział? -zapytał Gavin lecz widząc, że Cassidy wlepia wzrok w gazetę i prawdopodobnie nawet go nie słucha, przestał oczekiwać odpowiedzi. Po dłuższej chwili dziewczyna jakby się ocknęła.
-Nie wiem... -mruknęła po cichu -...ale się dowiem!- nie skończywszy nawet zdania wyjęła telefon i wybrała numer Ross'a.
-Halo? -odezwał się blondyn
-Musimy pogadać! Gdzie jesteście? -zapytała stanowczo
-Yyy... Teraz nie możemy gadać... Załatwiamy... Coś...
-Ross? Halo? Wszystko tam u was w porządku? -Nagle z komórki dobiegł krzyk jednego z chłopaków, a potem huk.
-Tak, w porządku... Potrzebują mnie! Muszę kończyć!
-Ross!
-Pa!
-Co?! Ross! -chłopak się rozłączył -Co za... Ugh! Kretyn! Mam naprawdę ważną sprawę, a ten tleniony frajer mnie okłamuje!
-Nie wyciągaj pochopnych wniosków mała! Może naprawdę był bardzo zajęty i wydawało ci się, że coś kręci.
-Mam nadzieję, że masz rację, bo nie chcę przestać mu ufać. Hola, hola! Gavin? Czy ty bronisz Ross'a?
-Dobra, nieważne... To... Co chcesz teraz robić?

-Najchętniej wróciłabym do domu... -bez zbędnego przeciągania bo Cass nie miała nic do gadania więc poszli na plażę. Powoli zaczynało się robić ciemno, a wtedy jest tam najfajniej. Po nieco ponad godzinie rozmowy i śmiechu niebo było już zupełnie czarne. Przyjaciele wsiedli więc na motor i Gavin odwiózł Cassidy do domu. Już z oddali dziewczyna spostrzegła, że jej ogrodu dobiegają światła. Gdy znaleźli się już pod domem szybko zsiadła z motoru i powędrowała w stronę ogrodu. Nacisnęła klamkę i pchnęła drewnianą furtkę. To co zobaczyła sprawiło, że prawie stanęło jej serce.

1 komentarz: