sobota, 15 listopada 2014

XV

Gdy tak chodzili po mieście postanowili wstąpić do Mc'a na kurczaka.
-Serio brakowało mi tych naszych rozmów- mówił Ross biorąc do buzi kolejną frytkę. Nagle Cassidy zauważyła, że z blondynem jest coś nie tak. Co chwilę się zamyślał i mimo że bardzo starał się to ukryć, Cassidy domyśliła się, że coś go martwi.
-Coś się dzieje? Wydajesz się być trochę przygaszony- zapytała w końcu, nie mogąc znieść podłego nastroju przyjaciela.
-Nie, to naprawdę nic ważnego.
-Ross, znamy się już trochę i jeszcze nigdy nie powiedziałeś mi czegoś co by nie było ważne więc gadaj w tej chwili!
-No dobra! Trochę się ostatnio Nel na mnie obraziła, ale nie chcę o tym...
-O co się obraziła?- przerwała mu
-Eh... Ty uparta jesteś. Musiałem wczoraj jechać nagle na plan „Austin'a i Ally” by dograć kilka scen bo niby mi nie wyszły i byłem zmuszony przełożyć nasz wypad do kina, a ona od razu się na mnie drzeć zaczęła. Rozumiem, że nie była zadowolona z tego powodu, ale wiesz o co mnie oskarżyła? O to, że ją zdradzam! No ja pierniczę, a wiesz z kim?
-Pewnie z Laurą Marano.
-Nie! Zaraz! Powiedziałaś, że z Laurą Marano? No to miałaś rację! Ona nie miała żadnych podstaw żeby tak twierdzić!
-Wiesz ile osób z R5 Family was shippuje? Zdajesz sobie z tego sprawę?
-Tak, oczywiście! Wait! Ty chyba nie... Błagam powiedz, że nie!
-No ja nie shippuję, ale Nel chyba tak...
-Przestań! To nie śmieszne!- zaśmiał się blondyn i rzucił w Cassidy frytką
-Przyznam się bez bicia, że shippowałam kogoś z R5.
-A kogóż to?
-Ale nie śmiej się!
-Tego nie obiecuję.
-To przynajmniej niech to zostanie między nami!
-To mogę obiecać! Nikomu nie powiem.
-Eh... Rydellington...
-Żartujesz?!
-Czemu mam żartować?
-Nie, nie, nie o to chodzi! Spójrz za siebie!- wyszeptał Rossi schował głowę za torbą dziewczyny. Gdy Cassidy się odwróciła zobaczyła całującą się parę. Gdy przyjrzała się lepiej otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia i szybko się odwróciła. Chyba łatwo się domyśleć kim byli zakochańcy- Rydel i Ratliff we własnej osobie. Cassidy spojrzała na Ross'a, który nie mógł jeszcze wyjść z podziwu i cicho pisnęła
-Miałam rację! Miałam rację od początku! Ha ha!
-Chodź do nich!- zaproponował chłopak
-Ciebie to do reszty posrało? Nie mogą wiedzieć, że wiemy! Niech sami nam to powiedzą!
-To co robimy? Zaraz nas zauważą, nie możemy tu zostać.
-No i tak miałam się już zbierać bo umówiłam się z Gawin'em...
-Co?- przerwał jej Ross- Z Gavin'em?
-Na imprezę! Idziemy do kolegi ze szkoły, to nie randka!
-O cholera! Nel chciała żebym poszedł z nią do znajomych! Zapomniałem o tym- Ross od razu zerwał się z krzesła i razem z Cassidy wyszli z Mc'a, a potem odwiózł ją do domu.
-Baw się z nim dobrze- powiedział i przytulił Cassidy mocno na pożegnanie. Dziewczyna weszła do domu i położyła się na łóżku z nogami na ścianie. Pół godziny przed imprezą włożyła jedną z dwóch sukienek jakie posiadała i spóźniona wyszła z domu. Gdy wreszcie dotarła do domu w którym miała odbyć się impreza Gavin'a jeszcze tam nie było, jednak zabawa trwała już w najlepsze. Ludzie tam nie byli tacy jak przyjaciele Cassidy. Chodzi o towarzystwo, które nie wyobraża sobie zabawy bez co najmniej pół litra wódki na głowę. Dziewczyna siedziała na kanapie i tylko patrzyła na pijanych nastolatków. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Zobaczyła, że gospodarz siedzi na pruty w trzy dupy w koncie za telewizorem więc postanowiła, że otworzy z nadzieją, że to Gavin. Jakież było jej zdziwienie gdy zobaczyła za drzwiami Ross'a i Nel.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz